Obraz w fazie

tu pomagamy sobie wzajemnie

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zalogowanych użytkowników i 1 gość

Postprzez grullo N, 24 marca 2013, 23:10

Mam pytanie do wszystkich Państwa:
Jak zaczynacie pracować nad obrazem?
Czy robicie szkice, zbieracie fotografie, szukacie widoczków w internecie, ewentualnie za oknem, w plenerze? Czy nie macie wrażenia, że im mniej przećwiczone w szkicach elementy, tym gorzej wychodzą na obrazie?
Czy w ogóle powinniśmy malować z głowy, zwłaszcza rzeczywiste elementy otaczającego świata?
Czy malowanie ze zdjęcia, portretu, ma sens?

Z tego co mi wiadomo, wielcy malarze zawsze szukali odpowiednich miejsc, szkicowali z natury, tworzyli kartony z których przekładali na płótno czy deskę rysunek. Potem podczas całego malarskiego procesu często modyfikowali kompozycję, szczególnie wenecjanie, Tycjan, Giorgione, np. w obrazie Burza. XIX wieczni akademicy nie zabierali się za malowanie puki nie mięli wszystkich rzeczy w małym paluszku, dziesiątków szkiców, często małych malarskich próbek. Co sądzicie, malarze?
:hmm:

Wg. dobry przykład przygotowań jest pokazany tutaj:
http://www.flickr.com/groups/1067528@N25/discuss/72157618693804110/
grullo
 
Posty: 819
Dołączył(a): Śr, 25 kwietnia 2012, 14:02
Lokalizacja: Kraków

Postprzez Jagoda Pn, 25 marca 2013, 00:25

:hmm: jak zacząć obraz...coraz trudniej mi to przychodzi, myślę,że zależy to w dużej mierze od typu malarstwa jakie uprawiamy, od tematów jakie podejmujemy . Ja skupiam się głównie na pejzażu , ważne jest dla mnie to co widzę , czyli wyjście w plener, ewentualnie widok z okna ( praca " Ostatni śnieg").
Malowanie ze zdjęcia, nawet własnoręcznie wykonanego , to już nie to samo, za bardzo sugeruję się linią na fotce, barwą itp, praca wychodzi sztuczna, to samo jest z portretem ze zdjęcia.
Wydaje mi się, że dobrze jest zrobić szkic, wykadrować z pleneru , co malujemy czyli najogólniej NALEŻY WIEDZIEĆ, CO CHCEMY MALOWAĆ . Malowanie z głowy , czyli z niczego :D , w moim przypadku nie działa, prace, które tak popełniłam są nieudane i nadają się do przemalowania.
Nie będę się wypowiadać na temat malowania postaci, abstrakcji i innych tematów, których nie maluję.
Wydaje mi się ,że każdy ma swój indywidualny sposób rozpoczynania pracy nad obrazem.
Avatar użytkownika
Jagoda
3.
1...
.
..
...
1..

3.
1...
.
..
...
1..
 
Posty: 2663
Dołączył(a): N, 21 listopada 2010, 15:34

Postprzez Waldemar Jarosz Pn, 25 marca 2013, 08:10

Każdy to robi po swojemu.Na plenerach wiadomo robi się z natury. W domu , w pracowni realizuję prace z głowy.Trudniej jest realizować kompozycję z wyobraźni.I tu wielu malarzy ponosi klęskę. Ja robię mnóstwo szkiców koncepcyjnych jednego pomysłu(ołówek , pastel). Jak mnie któryś zadowoli przenoszę go na płótno. Nieraz tak bywa , że realizuję kilka prac /tzw.cykle/ wypływające z jednej koncepcji.Nieraz odkładam zaczętą pracę aż ,,dojrzeje" do dalszej roboty. :dance:
Avatar użytkownika
Waldemar Jarosz
.
..
2...
3..

.
..
2...
3..
 
Posty: 1281
Dołączył(a): Wt, 17 sierpnia 2010, 08:30
Lokalizacja: Polska

Postprzez Zibelius Pn, 25 marca 2013, 08:42

Jak maluję pejzaż to w zimie korzystam ze szkiców których robię bardzo dużo jak pogoda pozwala.Latem pejzaże maluję w terenie.Bo to i wygodnie i zdrowo.Postacie i portrety szkicuję.Około 50% wszystkich obrazów maluję z głowy bez patrzenia na cokolwiek a projektuję malując(pejzaże i kwiaty)Teraz maluję realizm do kościoła.wykonałem do niego dużo szkiców i jest naszkicowane wszystko precyzyjnie na blejtramie.Ty pokazałeś bardzo stare malarstwo .To były obrazy malowane bardzo długo,wymagały dużej wiedzy o anatomii człowieka o skrótach,farbach i innych materiałach do malowania.Projekt (rozmieszczenie postaci)też wymagał odpowiedniej wiedzy.To bardzo skomplikowane malarstwo.Daj mi jeden przykład z internetu takiego obrazu wielopostaciowego namalowanego w stylu dawnych mistrzów namalowany w tym roku.Ale nie kopię tylko zaprojektowany obraz.Pewnie coś znajdziesz,ale mało ktoś porywa się namalować tego typu obraz w dzisiejszych czasach.No bo i po co? W epoce aparatów wysokiej klasy,komputerów i wielkoformatowych drukarek,taka męczarnia dla współczesnego malarza nawet najzdolniejszego i najszybszego jest prawie całkowicie.Kto to doceni ?do jakich wnętrz jest to dzisiaj potrzebne?Jak ktoś zbiera antyki kupuje oryginał z XVIII wieku pozytywnie wykonany mniej znanego malarza w pięknej ramie i ma góra za 1000eu.Takie malowanie straciło w naszych czasach całkowicie jakikolwiek sens.No chyba że artysta chce się sprawdzić dla własnej przyjemności i namaluje taki obraz powiedzmy 150x150cm i wiele postaci ,realizm, w stylu dawnych mistrzów.Nawet jak go zaprojektuje i namaluje to sprzedanie go będzie skomplikowane bo większość pytań będzie z kogo to kopia Ale jeszcze jedna sprawa trzeba kilku miesięcy żeby super taki obraz namalować.Byle kto takiego obrazu nie namaluje ,więc idąc dalej tropem logicznego rozumowania .Malarz malujący dzisiaj taki obraz załóżmy trzy miesiące w tym czasie namaluje minimum sześć współczesnych obrazów za które skasuje nie mało.I teraz podsumowując..Koszt jest ogromny i do niczego nie potrzebny.Skąd wziąć farby,kamienie ucierać jak to oni robili a może kupić np. Maimeri Puro i już koszt na taką powierzchnię rośnie.JAKI TO MA SENS???? :)Takie malowanie i takie umiejętności malarskie i taka dawna wiedza jest dzisiaj potrzebna i ma uzasadnienie ale tylko przy konserwacji mocno uszkodzonych obrazów z dużymi brakami gdzie to artysta konserwator musi wymyślić co było w brakującym fragmencie i zachować się jak stary mistrz z przed wieków :)
Zibelius
 

Postprzez Ela Kolodziejczyk Pn, 25 marca 2013, 13:07

Jak zaczynacie pracować nad obrazem?
Czy robicie szkice, zbieracie fotografie, szukacie widoczków w internecie, ewentualnie za oknem, w plenerze?

Wszystko to co napisales. Duzo zalezy od dostepnosci danej rzeczy. Jesli nie moge miec czegos fizycznie, robie temu zdjecia, jesli nie mam mozliwosci zrobienia zdjecia, szukam odpowiednika w internecie.

Czy nie macie wrażenia, że im mniej przećwiczone w szkicach elementy, tym gorzej wychodzą na obrazie?
Czy w ogóle powinniśmy malować z głowy, zwłaszcza rzeczywiste elementy otaczającego świata?

zgadzam sie, trzeba cwiczyc ;)
malowanie z glowy ma sens. Jak nauczysz sie malowac lyzke, To mozesz ja malowac z glowy, wyjdzie jak prawdziwa. Niektorzy artysci z wieloletnim stazem nie musieli patrzec. Renoir np. od pewnego momentu swego zycia bral modelki, bo lubial. Sam przyznawal ze juz ich nie potrzebuje ;)

Czy malowanie ze zdjęcia, portretu, ma sens?
A jak nie masz mozliwosci malowania z modela to co zrobic? Nie kazdy jest profesjonalista z pracownia, ma mozliwosc najecia modela na wielogodzinne sesje. To sa duze koszty. Jesli ktos jest amatorem bez lokalu, to naprawde nie jest prosta sprawa. Wiem, mozna malowac siebie, ja to robie, ale cierpie na gleboki przesyt i uciekam od widoku wlasnej facjaty :D Sprubuj poprosic kogos o pozowanie. Zeby zrobic portret w dawnym stylu, trzeba co najmniej kilku spotkan. Zyjemy szybko, kazdy pracuje, spieszy sie we wlasnych sprawach, raczej nie bedzie charytatywnie godzinami nieruchomo tkwil w wymyslnej pozie. Ludzie teraz szanuja swoj wolny czas. Inna sprawa to sprobuj kogos ustawic :lol: Zapewnam Cie, ze bedziesz mial przed soba sztywniaka w koszuli zapietej na ostatni guzik i twarza pozbawiona jakichkolwiek emocji. No przeciez pozuje....
Niestety zostaja zdjecia, choc nie lubie z nich malowac, nie ma wyjscia :hmm:
Czy to ma sens. Nie wiem, ale lubie portrety i to jedyne wyjscie zeby moc je malowac.

XIX wieczni akademicy nie zabierali się za malowanie puki nie mięli wszystkich rzeczy w małym paluszku, dziesiątków szkiców, często małych malarskich próbek

Grullo, zeby miec wszystko w malym paluszku, trzeba przejsc dluga droge. Malarska droge. Ja swoje obecne prace traktuje wlasne jako male probki do tego zeby nabrac doswaidczenia i malowac bez ograniczen to co mam w wyobrazni.
Takie realizmow jakie pokazales maluje sie najczesciej na zamowienie. Obecnie realizmy zastapuje aparat fotograficzny.
Avatar użytkownika
Ela Kolodziejczyk
 
Posty: 574
Dołączył(a): Śr, 19 grudnia 2012, 22:46

Postprzez grullo Pn, 25 marca 2013, 13:34

Zibeliusie, podałem przykład skrajnego "powiedźmy" realizmu, ale pytanie tyczyło malarstwo w ogóle. Wydaje mi się, że do abstrakcji, czy pejzażu również seria szkiców, zdjęć, (grafik Photoshopowych w stylu Beksińskiego) może odegrać niebagatelną rolę. Podam przykład takiego artysty malującego wielkoformatowy obraz w dzisiejszych realiach.
Donato Giancola:
http://www.youtube.com/watch?v=qEl63VgLWm4

i mniejszy format, zdjęcia, szkice, kto nie widział warto (komercyjna sprawa:
http://www.youtube.com/watch?v=i2sgl1N6hE8

Elu zgadzam się, żyjemy szybko i musimy pracować szybko, to nie czasy na długie posiedzenia studyjne z kołyszącym się w fotelu modelem/modelką/klientem. Osobiście korzystam z internetu, gdzie można znaleźć wszystko, od pięknych backgroundów, widoczków, po wdzięczne twarze modelek, w końcu nudystyczne figury. Kto chce może posiłkować się nawet pornografią. ;)
grullo
 
Posty: 819
Dołączył(a): Śr, 25 kwietnia 2012, 14:02
Lokalizacja: Kraków

Postprzez Zibelius Pn, 25 marca 2013, 14:38

Ja wiem że :) .YouTube jest zawalone instruktażowymi filmikami jak popełnić dzieło sztuki. :) Niestety mnie chodziło o obraz namalowany w stylu dawnego malarstwa a nie o kopie rodem z gier komputerowych typu World of Warcraft.Rozmawiamy o innym rodzaju malowania.To zdolni malarze na pewno i świetni rysownicy ale mówimy o dwóch różnych sprawach.Niech każdy maluje na tyle na ile mu warsztat i wiedza pozwala.Nie mam wątpliwości że w każdych czasach żyli i żyją bardzo zdolni ludzie.
Zibelius
 

Postprzez MPietak Pn, 25 marca 2013, 18:11

grullo napisał(a): Podam przykład takiego artysty malującego wielkoformatowy obraz w dzisiejszych realiach.
Donato Giancola:

:dance: tak tak cieszę się ,że nie poznałem do dnia dzisiejszego jak się tworzy owe dzieła bo mnie skręca kiedy pomyślę ,że tak się dzieje. Robię coś z potrzeby serca gorzej lepiej ale nie jestem wyćwiczonym małpoludem który posiadł umiejętności by oszukiwać samego siebie.Takie tworzenie jest mi absolutnie obojętne i nie mam dla niego odpowiedniego słowa. :dobani: Pewnie niektórzy zazdroszczą ? i to wprawia mnie w osłupienie CZEGO???? jeśli tak się maluje to ja dziękuje :-P :-P
Avatar użytkownika
MPietak
3.
1...

3.
1...
 
Posty: 4103
Dołączył(a): Cz, 7 stycznia 2010, 15:08

Postprzez Krakusia Pn, 25 marca 2013, 18:25

grullo, ja (najczęściej) najpierw myślę długo, wczuwam się w temat. Po jakimś czasie rodzi się pomysł i wtedy go opisuję słownie lub robię szybki szkic w małym szkicowniku, który zawsze noszę w torebce gdyż często pomysł wpada mi do głowy poza domem, np. na nudnym zebraniu lub w tramwaju.

Później biorę stosowne podobrazie i węglem szkicowo rysuję całą kompozycję, tzn. postaci. Odstawiam obraz na kilka dni tyłem do mnie, tak by go nie widzieć. Jeśli po kilku dniach jest OK, to szukam stosownej modelki/modela na sesję foto i jakoś mam szczęście, bo jeszcze nikt mi nigdy nie odmówił. Kompletuję także pozostałe akcesoria lub coś zbliżonego kształtem (np. rura od odkurzacza to wąż) by złapać światło. Jak mam już wszystko to zaczynam rozrysowywać dokładniej ten węglowy szkic. Używam do tego węgla w ołówku Kubuś, by móc dokładniej narysować. Ponownie odstawiam obraz na kilka dni tyłem do mnie. Następnie biorę miękką szmatkę i delikatnie zmazuję cały rysunek, tzn. nadmiar węgla i zaczynam już pędzelkiem malować (akrylami lub chudymi olejnymi) monochromatyczny rysunek z cieniami i półcieniami oraz dokładnie gumką chlebową ścieram resztki śladów węgla.

No i ostatni etap to już moje ukochane laserunki, które maluję na trzy sposoby, czyli "wychodzenia z cienia" poprzez wielokrotne bielenia, lub odwrotnie i tzw. "suchy pędzel". To już zależy od mojej fanaberii i czasami wszystkie 3 techniki laserunkowe mam na jednym obrazie. Tyle.
Krakusia
3...
2.
3..

3...
2.
3..
 
Posty: 1013
Dołączył(a): Śr, 28 października 2009, 19:08
Lokalizacja: Kraków

Postprzez zephyr7 Pn, 25 marca 2013, 18:57

Jak zaczynacie pracować nad obrazem?

Od przygotowania podłoża,a następnie od przeniesienia konturów szkicu. Metoda nie ma większego znaczenia: można przekratkować własny rysunek, odbić kalką plamiącą lub białą, użyć żelu transferowego - cokolwiek.

Szkic mniej więcej wskazuje, gdzie co ma być. Następny etap polega na wykonaniu monochromatycznego szkicu - węglem, pastelą, temperą, umbrą... To jest dopiero wyjściowa baza do obrazu.

Czy robicie szkice, zbieracie fotografie, szukacie widoczków w internecie, ewentualnie za oknem, w plenerze?

Szkice robię tylko dla wprawy i wyćwiczenia oka/ręki. Nie ma różnicy, czy malujemy przenosząc rysunek ze szkicu, czy ze zdjęcia. Ze zdjęcia nawet łatwiej.. Na plenery nie mam szans - mieszkam w tak paskudnym miejscu, że kiedy wracam z wakacji w jakimś pięknym kraju, natychmiast wpadam w depresję i przez pierwszy tydzień nie odsuwam żaluzji :D

Czynie macie wrażenia, że im mniej przećwiczone w szkicach elementy, tym gorzej wychodzą na obrazie?

W ogóle, odradzam malowanie z głowy, póki nasze rysunki nie będą przypominały zdjęć lub paneli w komiksie :) Szczególnie źle wychodzą postacie. Wszystko zależy od efektu, który chcemy osiągnąć. Malując realizmy, unikajmy malowania postaci z głowy. Spróbuj wiernie skopiować np. Tycjana lub Rembrandta, to zobaczysz ile szczegółów "ucieka". Trzeba zapomnieć o tym, co malujemy - i malować kształty, które widzimy.

To żadna ujma, Norman Rockwell malował ze zdjęć:
http://www.youtube.com/watch?v=_nDrIfMEqXM

Czy w ogóle powinniśmy malować z głowy, zwłaszcza rzeczywiste elementy otaczającego świata?

Wszystko zależy od stopnia realizmu, który chcemy osiągnąć i od naszych umiejętności.

Chagall nie potrzebował modeli - chciał żeby jego malarstwo było dokładnie takie, jakimi je tworzył.

Czy malowanie ze zdjęcia, portretu, ma sens?

Ma, ale raczej ze zdjęć, niż ze zdjęcia. W dobrym portrecie chodzi również o to, żeby poznać modela - jego/jej charakter, sposób zachowania się, emocje, itp.

Jako jeden z pierwszych, ze zdjęć malował np. Degas.

Wcześnie artyści nie mieli innego sposobu utrwalenia tematu, niż sporządzenie rysunku.
Szkic pomaga wyćwiczyć oko i rękę. Dobre oko pomaga w portretach, pewna ręka niezbędna jest przy szczegółach: np. przy malowaniu ulinowania statku, blików na ikonie, itp.
zephyr7
 
Posty: 932
Dołączył(a): Cz, 14 czerwca 2012, 19:44

Następna strona